Wojewódzki Szpital Reumatologiczny w Sopocie, Pawilon I i Pawilon II

Pawilony I i II są częścią kompleksu Wojewódzkiego Szpitala Reumatologicznego w Sopocie obejmującego grupę zabytkowych budowli z początku XX wieku mieszczących sie w reprezentacyjnej części Sopotu (w pobliżu wejścia na molo), takich jak: Zakład Balneologii z 1903 r. (zaprojektowany przez Paula Puchmülle i Heinricha Dunkel) oraz kompleksu Hotelu Park, przed rozbudową zwanym Willą Bottcher.

W miejscu dzisiejszej budowli na ul. Grunwaldzkiej [1] pod nr 1-3, naprzeciwko dzisiejszego Zakładu Balneologii (dawniej Warmbad- Zakład Kąpielowy) znajdowała się w XIX wieku, aż do początku wieku XX, prostokątna willa nazwana od nazwiska właścicieli Böttcher. W 1877 w budynku zamieszkał z rodziną Hans Bielefeldt, dzierżawca Domu Zdrojowego, członek władz miejskich, jednocześcnie ojciec Adolfa Bielefeldta, jednego z czołowych architektów projektujących w I poł. XX wieku dla Sopotu i Gdańska. Mając liczną rodzinę Hans Bielefeldt podjął się rozbudowy willi i zamienił ją w pensjonat. Plany z 1895 roku przedstawiają w tym miejscu trzykondygnacyjny budynek w kształcie litery L, z asymetrycznie umieszczonym ryzalitem o łukowatym szczycie, na planach z 1920 roku okreslany dalej jako Willa Bötcher.   W 1903 wybudowano kolejny budynek (obecnie ul. Grunwaldzka 5) , początkowo nazywany „Bielefeldt”, a następnie „Park Hotel”[2]. Zachował się plan architektoniczny rozwiązania dekoracji elewacji zachodniej w stylu klasycyzującym z boniowaniem w partii pierwszej kondygnacji, trzema szczytami zróżnicowanymi pod względem formy, dekoracyjnymi obramowaniami okien oraz balkonami z tralkowanymi balustradami. Plan nie uwzględnia istniejącego obecnie bocznego ryzalitu, prawdopodobnie nie był zrealizowany (plan). Ryzalit jest natomiast zaznaczony na planie nieruchomości z 1920 roku.

W 1908 roku rozpoczęto prace nad budową kolejnego budynku, który łaczy się z willą Böttcher w kształcie Litery L, od strony wschodniej. Zrealizowany na podstawie jednego z wczesnych projektów Adolfa Bielefeldta ma skomplikowaną bryłę i jest niesymetryczna. Pilastry w wielkim porządku nadają rytm elewacji z dekoracją secesyjną, środkowa część zamknięta trójkątnym szczytem.WZR w Sopocie w ujęciu historycznym

Hans Bielefeldt zmarł w 1917 roku pochowawszy wcześniej trzech synów, którzy polegli w trakcie działań wojennych, krótko po nich zmarła również jego żona. Nowym właścicielem został Georg Bade, który zlecił wprowadzenie pewnych zmian do budynku pod nr 1-3. Plany z marca 1920 roku, podpisane przez architekta Adolfa Bielefeldta informują o budowie przeszklonej werandy od strony północnej budynku. W 1921 Georg Bade zleca także projekt wykonania pergoli otaczającej nieruchomości obejmującą oba adresy: Grunwaldzka 1-3 oraz Gunwaldzką 5.

Pod koniec lat 20-tych kompleks budynków nabył Heinrich Propper, zaś pod koniec lat 30-tych niejeki Schleiss [3]. W tym czasie dokonano jeszcze jednej zmiany w budynku 1-3 na elewacji północnej, mianowicie rozebrano częściowo drewniany ryzalit balkonowy pozostawiając górny balkon bez zamknięcia z góry. W 1936 roku wykonano kolejne prace budowlane na tym samym budynku. Przebudowano szczyty na elewacjach północnej i zachodniej likwidując łukowaty kształt na rzecz trójkątnych zwieńczeń. Przebudowano także werandę skracając ją o część zachodzącą na elewację zachodnią. Na zdjęciach z lat trzydziestych nie ma już również pergoli otaczającej kompleks budynków.

Pawilon II WZR w Sopocie w ujęciu historycznym

 

Po wojnie budynki przechodziły z rąk do rąk, sukcesywnie odzierane z pierwotnego wyposażenia w latach 1956-66 aż zostały przejęte przez Ośrodek Reumatologiczny. W tym czasie wybudowano szpecący kompleks betonowy łącznik, który przebiega od Zakładu Balneologii do nr 1-3 na wysokości pierwszego piętra. Budowa łącznika zniszczyła pierwotną kompozycję budynków kosztem znacznej ilości substancji zabytkowej.

Willa Bottcher w Sopocie, Grunwaldzka 1-3

Badania i projekt renowacji dotyczyły PAWILONU I , przy UL. Grunwaldzkiej 1-3 (fragment budynku z rozbudowy Willi Bottcher w  1908 roku-elewacja wschodnia i południowa) oraz PAWILONU II pod adresem ul. Grunwaldzka 5 (dawny hotel „Bielefeldt” z 1903 r).

Pawilon I Wojewódzkiego Szpitala Reumatologicznego w Sopocie wybudowany został w 1903 roku na zlecenie Hansa Bielefeldta. Budynek murowany z licowaniem z cegły klinkierowej, trzykondygnacyjny, na planie prostokąta. Podczas przebudowy (prawdopodobnie za czasów PRL) utracił znaczną część swoich cech stylowych. Elewacje potraktowano wówczas brutalnie. Obiekt odarto z dekoracji takich jak gzymsy i obramienia okienne oraz konsole (na elewacji zachodniej). Budynek otynkowano mocną betonową zaprawą tzw. „barankiem” i pomalowano farbą w kolorze sepii. Zachowały się oryginalne bogato rzeźbione gipsowe konsole na elewacji wschodniej. Za oryginalne należy również uznać reprezentacyjne drzwi zewnętrzne elewacji zachodniej, a także okucia budynku zachowujące cechy jednego stylu.

WZR w Sopocie, Pawilon I, dawny hotel "Bielefeldt"
WZR w Sopocie, Pawilon I po renowacji

Budynek uzyskał zgodę na docieplenie wełną mineralną, wykonałam zatem projekt konserwatorsko-rekonstrukcyjny dla Pawilonu I uwzględniający rekonstrukcje detalu architektonicznego w technologii lekkiej. Podstawą dla projektu były badania konserwatorskie na obiekcie, które przeprowadziłam w czerwcu 1911 roku [4]. Dokumentacja projektowa obejmowała program prac, rysunki ogólne elewacji z naniesionym detalem architektonicznym, rysunki z obmiarami detalu oraz projekt kolorystyczny elewacji. Projekt zrealizowano w 2012 roku. Poniżej zamieszczono zestawienie zdjęć sprzed i po pracach dociepleniowych i renowacyjnych:

WZR w Sopocie Pawilon I, ul. Grunwaldzka 5, elewacja zachodnia, przed i po pracach ociepleniowych i renowacyjnych.
Pawilon I, elewacja wschodnia
Wojewódzki Szpital Reumatologiczny Pawilon I, Sopot ul. Grunwaldzka 5
WZR w Sopocie, Pawilon I

Pawilon II– dawny hotel „Park” budynek od czasów swego powstania zachował większość swych cech stylowych, jednak elewacja wschodnia budynku zaprojektowanego przez Adolfa Bielefeldta utraciła swój reprezentacyjny charakter w wyniku wprowadzenia betonowego łącznika z Zakładem Balneologii. Dodatkowo zasadzono wzdłuż elewacji szpaler wysokich drzew, które dziś przesłaniają ją w okresie wegetacjii roślin niemal całkowicie. Przeprowadzono badania stratygraficzne kolorystyki budynku, które wykazało, że elewacja malowana była pierwotnie na kolor beżowy i jasnożółty w polach miedzy pilastrami oraz z detalem architektonicznym w kolorze czerwonym.

Badania konserwatorskie Pawilonu II WZR w Sopocie
Badanie wykazało obecność czerwonych wymalowań na detalach architektonicznych, dnach balkonów i powierzchniach ościeży okiennych.
Prace konserwatorskie polegały na konserwacji elementów zabytkowej sztukaterii oraz rekonstrukcji fragmentów niezachowanych. Kolorystykę budynku należało zaprojektować tak, aby komponowała się z fragmentem Pawilonu II już wyremontowanego w poprzednich latach (elewacja pn. i zach.), a jednocześnie nawiązywała do historycznych kolorów elewacji. Zadanie nie było łatwe, ponieważ kolorystyka sąsiadującego fragmentu utrzymana była w cukierkowych, fioletowo-różowych barwach. Postanowiłam użyć neutralnego koloru kremowego  z tamtego założenia jako tła dla naszej elewacji, natomiast detal architektoniczny utrzymać w kolorach historycznych. Ponieważ jednak dawna elewacja była utrzymana w zdecydowanie ciepłych tonach, a kolory do których trzeba było się odnieść były zimne, należało ochłodzić barwę elementów sztukaterii. W efekcie detal architektoniczny remontowanego fragmentu pozostał czerwony, jednak kolor został ochłodzony w stosunku do pierwotnego czerwono-bordowego odcienia. To samo zrobiono z kolorem żółtym w polach pomiędzy pilastrami elewacji wschodniej. Zamiast oryginalnej ciepłej żółci zaprojektowano chłodną żółć komponującą się z kolorem tła. Oto efekt:
Pawilon II WZR w Sopocie, przed i po konserwacji
Wojewódzki Zespół Reumatologiczny Pawilon II przed i po konserwacji
Pawilon II WZR w Sopocie, po renowacji
WZR w Sopocie, Pawilon II, Po pracach konserwatorskich.
Pawilon II, WZR w Sopocie, po renowacji

 

 

 


[1]Dawniej ulica Südstrasse. Kompleks Hotelu Park przylegał do ulic: Südstrasse od strony zachodniej oraz Parkstrasse od wschodniej.

[2] Hanna Domańska, „Opowieści Sopockich Kamienic”, Gdańsk 2005, s.143-144.

[3] Ibidem.,s.145.

[4]  badania zostały opisane w dokumencie pt. „Program prac konserwatorskich wraz z badaniami odkrywkowymi na pawilonie I, Wojewódzkiego Zespołu Reumatologicznego im. dr Jadwigi Titz-Kosko w Sopocie, dawniej Hotelu Park” M.Jaszczak 2011

Budynek mieszkalny w Sopocie przy ul.Królowej Jadwigi

Konserwacja i prace rekonstrukcyjne detalu architektonicznego na kamienicy przy ul. Królowej Jadwigi w Sopocie prowadzone. Prace prowadzono w okresie od września do grudnia 2009 roku. Prace konserwatorskie wykonano na zlecenie firmy Fresco Konserwacja Zabytków. Prace obejmowały konserwację detalu architektonicznego i rekonstrukcje elementów usuniętych podczas remontu w drugiej połowie XX wieku. Przykład spektakularnego przywrócenia cech stylowych budynku zrujnowanego błędnymi decyzjami budowlanymi z czasów PRL.

ul. Królowej Jadwigi w Sopocie

ul. Królowej Jadwigi w Sopocie

Ołtarze boczne, Bazylika we Fromborku

Prace konserwatorskie przy dwóch murowanych ołtarzach bocznych w Bazylice we Fromborku z okładziną ze stiuku i detalu rzeźbiarskim z alabastru. Prace obejmowały rekonstrukcje elementów alabastrowego herbu wieńczącego oraz rekonstrukcję dłoni Anioła trzymającej włócznię.

Katedra we Fromborku, ołtarz boczny, herb

figura anioła, alabaster, ołtarz boczny, Bazylika we Fromborku

Rekonstrukcje rzeźbiarskie elementów późnogotyckiego poliptyku fromborskiego

Późnogotycki poliptyk fromborski z 1504 roku jest najcenniejszym z ołtarzy Katedry we Fromborku. Wykonany w Toruniu, fundowany przez biskupa Łukasza Watzenrode z legatu biskupa Tungen dawniej był ołtarzem głównym, przeniesiony do nawy bocznej prawdopodobnie w XVIII wieku. Ołtarz ma niekompletne kwatery. w 2003 roku odnaleziono na strychu dwie z figur świętych drewnianego założenia (św. Wojciecha i św. Jana). Figury były w bardzo złym stanie. Rozległe ubytki oraz silnie zdezintegrowana struktura drewna w wyniku działalności owadów i obecności mikroorganizmów, wymagały szczególnie troskliwego traktowania.  Prace w pierwszej kolejności polegały na zabezpieczeniu i wzmocnieniu strukturalnym drewna. Następnie wykonano rekonstrukcje podstaw rzeźb oraz głowy. Naniesiono nowe polichromie oraz złocenia. Wykonano także rzeźbę anioła podtrzymującego koronę Madonny w środkowej kwaterze poliptyku. Prace konserwatorskie wykonano pod kierunkiem  Witolda Konratiuka.

Późnogotycki poliptyk fromborski, Frombork

Późnogotycki Poliptyk Fromborski

Figura św. Jana z późnogotyckiego poliptyku fromborskiego

Kamienica czynszowa ul. Grunwaldzka 62 w Sopocie

Dom mieszkalny przy ulicy Grunwaldzkiej 62 (dawniej Südstrasse) w Sopocie powstał na początku XX wieku na parceli między istniejącymi już domami wzniesionymi na sąsiednich działkach.

Na podstawie zachowanych projektów domu i ksiąg adresowych nie można niestety stwierdzić, kto pierwotnie był właścicielem działki i zamówił projekt omawianego budynku.

Porównując dane z ksiąg z informacjami zawartymi w projektach można natomiast ustalić, że właścicielem parceli przy Südstrasse nr 62 był w 1897 roku mistrz ciesielski Friedrich Röske, sąsiedni dom pod numerem 60 należał zaś do kupca Alberta Pehlke.

W latach 1898 – 1900 numer 62 zajmował właściciel Friedrich Röske i 11 innych osób. Wskazuje to, że istniejący obecnie dom przy ul. Grunwaldzkiej 62 powstał na miejscu wcześniejszego budynku.

W 1904 roku, w którym zbudowano omawiany dom, parcele sąsiednie miały prawdopodobnie następujących właścicieli zamieszkałych przy tej samej ulicy pod innymi numerami: Witta, właściciela domu nr 60 i rentiera Wilhelma Lobiza, właściciela domu nr 64.

W latach 1912 – 1942 roku dom pod numerem 62 zmieniał kilkukrotnie właścicieli.  W 1912 roku należał do Hansa Uhlenbroicha, malarza okrętowego zamieszkałego w Sopocie pod innym adresem, w 1917 do Otto Kätzera, szewca, również mieszkającego w Sopocie w innym miejscu, w latach 1922 – 1937 do rodziny Meyer z Oldenburga, potem Düsseldorfu, najpierw w okresie 1922 – 1934 do Małgorzaty Meyer, od 1935 do 1937 do Otto Meyera, w którego imieniu zarządzał nieruchomością Leo Nagel, w latach 1939 – 1942 roku do Otto Kathera lub Katera zamieszkałego w Elblągu przy ulicy Bismarcka 11.[1] W tym samym okresie 1912 – 1942 przylegający do omawianego budynku dom pod numerem 60 był cały czas własnością rentiera Franza Busse.[2]

1. Przekształcenia architektoniczne budynku.

Historię przekształceń architektonicznych budowli pod adresem Grunwaldzka 62 można prześledzić dzięki zachowanym w zespole akt Policji Budowlanej miasta Sopotu projektom budynku.

Autorem pierwszego z zachowanych planów, datowanego na 10. marca 1904 roku planu sytuacyjnego nowej inwestycji, jest znany architekt budowniczy sopocki Carl Kupperschmitt, występujący jako przedsiębiorca budowlany (Bauunternehmer).[3] Projekt zatwierdził 22. marca tego samego roku Paul Puchmüller, architekt miejski.

Projektowany budynek powstał na działce o niemal prostokątnym obrysie i wymiarach 21 m x 31 m. Kamienica według projektu miała zostać zbudowana na rzucie prostokąta o wymiarach 16 m w elewacji frontowej x 12,5 m w elewacjach bocznych, z lekko wysuniętym szerokim ryzalitem na osi fasady od strony ul. Grunwaldzkiej, w linii zabudowy 10 metrów od ulicy. Od strony północnej dom miał przylegać do istniejącego już murowanego budynku na parceli należącej do Witta, od strony południowej zaplanowano szeroki na 5 m dostęp do podwórza. Jednocześnie istniejący po stronie południowej na działce Lobiza murowany dom był oddalony o 6 metrów od omawianego budynku.

Sąsiedni dom pod numerem 60 należący do Witta musiał powstać wcześniej, nie ma jednak danych na ten temat. Na podstawie detalu architektonicznego konstrukcji werandy, która jest zbliżona do projektowanej przez Carla Kupperschmitta w domu przy ul. Jana Winieckiego 28 – 30 (dawniej Benzlerstraße) z 1896 roku, w tym zwłaszcza płycin nadokiennych, jak i form drewnianej konstrukcji ganku oraz ogólnych proporcji budynku można stwierdzić, że mógł zostać wybudowany w ostatniej dekadzie XIX stulecia.

Nie zachowały się oryginalne projekty elewacji domu pod numerem 62 i plany poszczególnych kondygnacji. Wygląd elewacji od strony podwórza, jak również układ pomieszczeń drugiego piętra i poddasza oraz przekrój poprzeczny budynku znane są z wykonanego 15. lutego 1939 roku i zatwierdzonego 27. lutego tego samego roku drugiego z zachowanych projektów, dotyczącego budowy mieszkania dla dozorcy domu na poddaszu po lewej stronie schodów.[4]

Zakładał on wykonanie dwupokojowego mieszkania z kuchnią i łazienką na ostatniej kondygnacji budynku. W tym celu zamierzano zlikwidować drewniane ścianki działowe części strychu, wybić dwa otwory okienne o wymiarach 1,3 x 1,3 m w ścianie szczytowej budynku od strony południowej, wymurować niewysoką facjatę w elewacji od strony podwórza z różnej wielkości otworami okiennymi pomieszczeń kuchni i łazienki, nakrywając ją dwuspadowym daszkiem oraz drugą nieco niższą od strony fasady z niewielkim oknem.

Grunwaldzka 62 w Sopocie plan archiwalny

Budowa mieszkania została zrealizowana najpewniej w tym samym roku. Na podstawie rysunków projektowych można stwierdzić, że do czasu przebudowy w 1939 roku wygląd elewacji zachodniej od strony podwórza nie uległ zmianie. Po adaptacji strychu kształt dachu w tej elewacji oraz w fasadzie uległ zmianie w wyniku budowy facjat. W elewacji południowej wykuto wówczas w osiach okien drugiego piętra okna w kondygnacji poddasza.

Co najmniej do wybuchu II wojny światowej zachowany był pierwotny rozkład mieszkań. Na każdym piętrze znajdowały się dwa trzypokojowe mieszkania o tej samej powierzchni z kuchnią, łazienką i toaletą oraz balkonem od strony fasady. Do każdego z pomieszczeń prowadziły wejścia z obszernego przedpokoju.

Do kolejnych przekształceń doszło w roku 1957, gdy zezwolono też na adaptację części strychu po prawej stronie klatki schodowej na dwupokojowe mieszkanie z kuchnią i łazienką.[5] Przebudowa spowodowała likwidację części komórek użytkowanych przez mieszkańców i zakłócenie symetrii fasady z powodu wymurowania szerokiej facjaty w kondygnacji poddasza.[6] W roku 1959 w służbówce przy mieszkaniu nr 6 lokator zamierzał urządzić dodatkową kuchnię, na co nie wydano jednak zgody.[7]

2. Zagadnienia autorstwa, formy i stylu.

Ze względu na fakt, że obrysy domu na obydwu projektach oraz jego ogólne wymiary są identyczne, należy uznać, że kamienicę przy ul. Grunwaldzkiej 62 zaprojektował Carl Kupperschmitt, który zrealizował być może również sąsiedni budynek. Potwierdzeniem tej tezy jest analiza porównawcza zachowanego detalu architektonicznego budynku przy pod numerem 62 i dekoracji architektonicznej innych projektów Kupperschmitta.[8]

Charakterystyczne dla tego architekta jest powtarzanie w dekoracji fasady, począwszy od obramienia wejścia do budynku, jednego z motywów, który podkreśla albo architekturę osiowego ryzalitu i jego szczyt albo linię okien górnych kondygnacji. W budynku przy ul. Grunwaldzkiej 62 takim motywem jest łuk powtarzany w zamknięciu okna klatki schodowej drugiej kondygnacji i ozdobnej konstrukcji wspornika szczytu, jak również łuk odcinkowy portalu powtórzony w zamknięciach okien drugiego piętra.

Ogólny kształt i proporcje obramienia drzwi wejściowych mają czytelne analogie już w wejściu do budynku przy ul. Fryderyka Chopina 15 (dawniej Eisenhardtstraße 15 i 17) z lat 1895 – 1896. Wprawdzie tektonika tego wczesnego portalu jest bogatsza i zbudowana jest w stylu neomanierystycznym nawiązującym do wzorników Sebastiana Serlio, z widocznymi kompozytowymi pilastrami, kluczem arkady i belkowaniem z gzymsami i płaskim fryzem zwieńczonym niewielkim tympanonem, niewykluczone jednak, że portal w kamienicy przy ul. Grunwaldzkiej 62 uległ późniejszym przekształceniom zatracając część pierwotnej dekoracji.

Prawdopodobne jest jednak wykorzystanie przez budowniczego form nieco uproszczonych. Na początku XX wieku Kupperschmitt w kilku przypadkach mocno akcentował wejścia do budynków znacznie wysuwając portale przed linię muru fasady i używając stosunkowo ciężkich form. Podobne do omawianego frontowego wejścia, jeśli chodzi o wysunięcie przed lico muru oraz w proporcjach i charakterze są niezrealizowany portal w kamienicy przy al. Niepodległości 795 (dawniej Pommerschestraße) z 1903 roku i portale projektowane w kilku wersjach, jak i zrealizowane, w budynkach przy ulicy Parkowej 43 – 45 z lat 1904 – 1905, przy czym ze względu na formę uwagę zwracają zwłaszcza portale w lewej z sąsiadujących kamienic.

Parkowa 43-45 w Sopocie
Parkowa 43-45 w Sopocie

Charakterystyczny trójosiowy podział drzwi i płaskorzeźbiona dekoracja ma analogie w powstałym w 1902 roku wejściu do budynku przy ul. Bohaterów Monte Cassino 50 (dawniej Seestraße), gdzie uwagę zwraca także uproszczone obramienie drzwi. W dekoracji drzwi w budynku przy ul. Grunwaldzkiej 62 Kupperschmitt wykorzystał ornament cekinowy, tryglifowe konsole, kasetony i woluty, motywy typowe dla manierystycznej architektury gdańskiej wywodzące się z niderlandzkich i niemieckich wzorników.

Ozdobny drewniany szczyt dachu z naczółkiem w elewacji frontowej Kupperschmitt zastosował na mniejszą skalę wcześniej w willi przy ul. Powstańców Warszawy 75 (dawniej Nordstraße) z 1892 roku. Element ten powtarza się potem jeszcze w roku 1905 (dom przy ul. Mariana Mokwy 5a, dawniej Bergerstraße) w roku 1906, w domu przy ul. Stanisława Fiszera 4 (dawniej Moltkestraße) i w latach 1909 (ul. Monte Cassino 30) i 1910 (projekt domu przy ul. Jakuba Goyki 12 (dawniej Schefflerstraße).

Szczyt dachu w kamienicy przy ul. Powstańców Warszawy 75, 1892 r.

Alternacja motywów dekoracyjnych i umiar w ich zastosowaniu, wysunięty przed lico fasady portal, wprowadzenie kutych balustrad balkonów o secesyjnych formach wskazuje na wpływ niemieckiego modernizmu. Architekt dostosował tym samym swój projekt do panujących wówczas trendów w architekturze, jednocześnie nawiązując do swoich wcześniejszych projektów i sopockiej architektury przełomu wieków w stylu tzw. malowniczego historyzmu.

 autor tekstu (M.Witkowski)

 


[1]Leo [Leon] Nagel był zarządcą domu (dozorcą) co najmniej do roku 1957, zob.

[2]Opracowano na podstawie: Neues Adressbuch für Danzig und Vororte, Theil V, 1897; Neues Adressbuch für Danzig und Vororte, Theil VI, 1899; Neues Adressbuch für Danzig und Vororte, 1900; Wohnungs – Anzeiger für das Ostseebad Zoppot, 1912; Adreßbuch Ostseebad Zoppot, 1917; Danziger Einwohnerbuch, 1929; Danziger Einwohnerbuch, 1931; Danziger Einwohnerbuch, 1934; Danziger Einwohnerbuch, 1936 – 1937; Danziger Einwohnerbuch, 1939; Danziger Einwohnerbuch, 1940 – 1941; Danziger Einwohnerbuch, 1942.

[3] Akta miasta Sopotu, Akta Policji Budowlanej, teczka ul. Grunwaldzka 62, Carl Kupperschmitt, Lageplan, [skala] 1:250, 10. marca 1904 r.

[4] Akta miasta Sopotu, Akta Policji Budowlanej, teczka ul. Grunwaldzka 62, [autor nie zidentyfikowany], Zeichnung zum Einbau einer Hausmeisterwohnung im Hause Zoppot Südstrasse Nr 62, 15. luty 1939 r. Arkusz zawiera 5 opisanych rysunków: Schnitt [skala] 1:100, Ansicht der Hoffront mit Rückenausbau [skala] 1:100, Grundriß vom 2ten Obergeschoß [skala] 1:100, Grundriß vom Dachgeschoß [skala] 1:100, Lageplan [skala] 1:250.

[5]Pismo (pozwolenie na budowę) PMRN w Sopocie nr GMR – IV/7 – 33/62/4/57 z dn. 30.03.1957 r. do Zdzisława Dąbrowskiego.

[6]Pismo lokatorów z 27.03.1957 r.

[7] Pismo do PMRN w Sopocie z dn. 18.05.1959 r. i pismo (decyzja) PMRN w Sopocie nr do Józefa Litwina z dn.      13.07.1959 r.

[8] Zob. Budowniczy Carl Kupperschmitt 1847 – 1915, Architektura sopocka przełomu wieków XIX i XX, Sopot 2004.

Kopia anioła ze Starego cmentarza w Toruniu

Kopia Anioła Nagrobkowego ze starego cmentarza w Toruniu. Kopię wykonano ze sztucznego kamienia jako zwieńczenie nagrobka Urszulki Gabler z 1904 roku na Starym Cmentarzu w Łodzi. Prace konserwacji nagrobka prowadzono w 2011 roku.

Biskwitowy anioł nagrobny z Górzna koło Brodnicy 1902 r.

Ceramiczna rzeźba nagrobna małego Feliksa Jakubowskiego z 1902 r., z Górzna k. Brodnicy (zbiory prywatne). Ceramikę wykonano przypuszczalnie około roku 1900 z białej masy ceramicznej wypalonej na biskwit (biskwit wypalamy w temperaturze 920-980°C, czyli niższej niż wymagana do zeszklenia porcelany). Na podstwie odnalezionej, sygnatury nie dało ustalić się manufaktury (sygnatura nieczytelna). Przeprowadzono prace konserwatorskie polegajace na oczyszczeniu czerepu ceramiki oraz rekonstrukcje obejmujące głowę, skrzydła, dłonie oraz podstawę rzeźby. Poniżej zamieszczono fotografię rzeźby w stanie przed pracami konserwatorsko – rekonstrukcyjnymi:

Biskwitowy anioł z Górzna k. Brodnicy, ok. 1900 r., stan przed konserwacją
Biskwitowy anioł nagrobny z Górzna k. Brodnicy, ok. 1900 r., stan przed konserwacją

Prace nad rzeźbą odnalezioną na cmentarzu w Górznie, która została strzaskana wskutek bądź to wyjątkowo silnych porywów wiatru, wypadku, bądź, co bywa częstym przypadkiem wskutek działalności wandali należało rozpocząć od wnikliwej analizy dzieła. Ponieważ brakowało skrzydeł, głowy, ramion oraz podstawy figury anioła, a prace zakładały ich rekonstrukcję, należało przede wszystkim poszukać analogicznych przedstawień. Szczęśliwie, figurki wykonywane w okresie powstania rzeźby (XIX i pocz. XX wieku) charakteryzowało to, że wykonywane one były w manufakturach w dużych ilościach, według ograniczonej liczby wzorów. Firmy produkujące ceramiczne anioły z przeznaczeniem na groby (zwyczajowo aniołki umieszczano na grobach dzieci) mieściły się we Włoszech a także w Niemczech. Na ziemiach polskich zachowane po cmentarzach figurki to głównie importy z tych właśnie miejsc.  Rozpoczęłam gorączkowe poszukiwania, odwiedzałam biblioteki, szperałam w sieci, odwiedzałam każdy mijany cmentarz w nadziei, że odnajdę anioła, który pochodziłby z tej samej manufaktury, co nasz rzeczony anioł. Odnalazłam trochę aniołów po polskich cmentarzach, większość z nich to były jednak figury kamienne, wiele z nich przedstawiało dorosłe osobniki, mnie zaś zależało konkretnie na aniołach ceramicznych (precyzyjniej zaś biskwitowych), przedstawiających anioła w wersji dziecięcej  (tzw. putta). Zachowało się takich na naszych cmentarzach niewiele – część została stłuczona, inne ozdabiają zapewne jakieś mieszkania – w końcu ładna rzecz, lepiej się zaopiekować nim ktoś zniszczy… Suma summarum, w momencie w którym nieomal się poddałam, przypadek zaprowadził mnie na  cmentarz francuski. Było to w Nancy we Francji, dokąd przygnało mnie pragnienie odwiedzin u koleżanki, która właśnie odbywała prestiżowe praktyki  konserwatorskie. Sama na praktyki się nie załapałam, a bardzo chciałam przeżyć tą przygodę, więc zapakowałam się w autobus, po drodze zahaczyłam o Paryż, aż w końcu trafiłam do tego uroczego miasta z polskimi reminiscencjami. Wyjazd oprócz smakowania francuskiej kultury przyniósł mi oprócz niezapomnianych wrażeń i nowych znajomych wśród studentów z byłych kolonii francuskich (było to w okresie letnim i wszyscy francuscy studenci zapewne plażowali na riwierze) przyniósł mi rozwiązanie problemu Aniołka z Górzna. Okazało się, że cmentarz obfitował w różne biskwitowe figurki, wśród których najbardziej ucieszył mnie ten:

Anioł biskwitowy z przeł. XIX i XX stulecia, Nancy, Francja
Anioł biskwitowy z przeł. XIX i XX stulecia, Nancy, Francja

Odnaleziona na cmentarzu w Nancy figura przypominała w geście i sposobie pochylenia głowy naszego anioła. Jedyna odnaleziona fotografia  nagrobka Feliksa Jakubowskiego z Górzna świadczy o tym, że jest to dobry trop. Zdjęcie jest słabej jakości, ale widać pozę i ogólny zarys brakujących elementów:

Nagrobek Feliksa Jakubowskiego z 1902 roku, Górzno koło Brodnicy, fotografia archiwalna
Nagrobek Feliksa Jakubowskiego z 1902 roku, Górzno koło Brodnicy, fotografia archiwalna

Będąc na cmentarzu w Nancy natychmiast zajęłam się fotografowaniem również innych znalezisk – w końcu na jednym cmentarzu tyle rzeźb biskwitowych aniołków…  taka uczta to rzecz dla mnie była wyjątkową okazją:)

ceramiczny anioł nagrobny, biskwit, 1938 r.
ceramiczny anioł nagrobny, biskwit, 1938 r., cmentarz w Nancy, Francja

 

ceramiczny anioł nagrobny, biskwit, pocz. XX w., cmentarz w Nancy, Francja
ceramiczny anioł nagrobny, biskwit, pocz. XX w., cmentarz w Nancy, Francja
ceramiczny anioł nagrobny, biskwit, pocz. XX w., cmentarz w Nancy, Francja
ceramiczny anioł nagrobny, biskwit, pocz. XX w., cmentarz w Nancy, Francja
ceramiczny anioł nagrobny, biskwit, 1 poł. XX w., cmentarz w Nancy, Francja, manufaktura nieznana
ceramiczny anioł nagrobny, biskwit,1 poł. XX w., cmentarz w Nancy, Francja, manufaktura nieznana
ceramiczny anioł nagrobny, biskwit, 1 poł. XX w., cmentarz w Nancy, Francja, manufaktura nieznana
ceramiczny anioł nagrobny, biskwit, 1 poł. XX w., cmentarz w Nancy, Francja, manufaktura nieznana

Nie znaczy to oczywiście, że zachłyśnięta francuskim cmentarzem nie szukałam dalej. W Polsce także odnalazłam kilka interesujących przykładów aniołów nagrobnych:

ceramiczny anioł nagrobny z Cmentarza św. Jerzego w Toruniu, 1 ćwierć. XX w., manufaktura nieznana
ceramiczny anioł nagrobny z Cmentarza św. Jerzego w Toruniu, 1 ćwierć. XX w., manufaktura nieznana

A oto inny typ przedstawienia anioła, tym razem w wieku dojrzałym (sic!), wykonana z biskwitu figura została przemalowana na zielono. Z czasem farba się złuszczyła i zaczęła odpadać całymi płatami. Na zdjęciu widoczne są również uszkodzenia mechaniczne czerepu ceramicznego. Dłoń i stopa zostały utrącone, pozwala nam to czemu ocenić grubości ścianek ceramiki (ok.1-2 cm).

Ceramiczny anioł nagrobny z Cmentarza w Toruniu, biskwit
kamienny anioł nagrobny z cmentarza w Zwierzyńcu, piaskowiec
kamienny anioł nagrobny z cmentarza w Zwierzyńcu, piaskowiec

Powyżej zamieściłam przedstawienie anioła na chmurce wykonanego w kamieniu (przypuszczalnie jest to wapień). Aniołek trzyma również wianuszek z kwiatów jak w przypadku przedstawienia z Torunia, jeden pączek kwiatu zaś trzyma w wyciągniętej dłoni. Oczy ma przymknięte, a wyraz twarzy smutny. Ten typ przedstawienia nagrobnego był bardzo popularny w XIX i w 1 poł. XX wieku. Odnaleźć możemy je w całym okręgu kultury zachodniej.

Kiedy zapoznałam się już ze światem nagrobnych aniołków, mogłam zabrać się do pracy. Oczywiście, jak to w pracy konserwatora zabytków, należało rozpocząć od żmudnego procesu oczyszczania czerepu ceramiki. Zwykle skutkują metody łączone w oczyszczaniu, tak też było w tym przypadku: zastosowałam oczyszczanie parą pod wysokim ciśnieniem oraz okłady i kąpiele w rozpuszczalnikach organicznych. Poniżej zamieściłam fotografię anioła w trakcie oczyszczania:

Ceramiczny anioł nagrobny z Górzna koło Brodnicy w trakcie zabiegu oczyszczania.
Ceramiczny anioł nagrobny z Górzna koło Brodnicy w trakcie zabiegu oczyszczania.

Czerep ceramiki po oczyszczeniu, wyglądał zadowalająco. Aby móc swobodnie pracować przy rekonstrukcjach brakujących elementów figury i jednocześnie go ponownie nie zabrudzić, w międzyczasie zdjęto z niej formę silikonową, która pozwoliła na wykonanie gipsowej kopii rzeźby.

Zdejmowanie silikonowej formy z figury anioła. Widoczna silikonowa powłoka i elementy "gipsowego płaszcza - tzw. matki"
Zdejmowanie silikonowej formy z figury anioła. Widoczna silikonowa powłoka i elementy „gipsowego płaszcza – tzw. matki”

Forma pozwoliła na wykonanie gipsowego odlewu, który posłużył do rekonstrukcji brakujących dłoni, głowy i skrzydeł. Kolejnym etapem było modelowanie brakujących elementów. Zwykle rzeźbimy w materiale łatwo dającym się kształtować, w tym przypadku zdecydowałam się na plastelinę. Fotografie poniżej pokazują proces modelowania w plastelinie oraz zdejmowanie gipsowej formy z rekonstruowanych elementów.

 

Prace rekonstrukcyjne (rzeźbiarskie) wykonano na gipsowej kopii anioła. Następnie zdjęto gipsowe formy z plastelinowych rekonstrukcji.
Prace rekonstrukcyjne (rzeźbiarskie) wykonano na gipsowej kopii anioła. Następnie zdjęto gipsowe formy z plastelinowych rekonstrukcji.

Kolejnym etap prac było wykonanie tych samych elementów w gipsie (odlew gipsowy), który pozwala na bardziej precyzyjne prace rzeźbiarskie niż plastelina. Na tym etapie rozrzeźbiono detal loków oraz poszczególnych lotek na skrzydłach, nadano gładkości powierzchniom dłoni oraz twarzy. Na koniec wykonano kolejne odlewy poszczególnych elementów, tym razem były to odlewy silikonowe (użyto do tego celu Gumosilu WW; matka tradycyjnie gipsowa). Dla zainteresowanych procesem odlewania odsyłam do strony: http://www.pme.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=242&Itemid=1 , gdzie opisany jest krok po kroku jak odlewać drobne przedmioty za pomocą Gumosilu.

Uzyskane formy były potrzebne do wykonania ostatecznych odlewów elementów w materiale, który imituje wyglądem białą ceramikę. Chodziło o to, aby na pierwszy rzut oka oglądający nie zorientował się, że anioł ma „dorobione” elementy. Aby opracować taki materiał należało wykonać szereg prób różnych materiałów, żywic, kruszyw i wypełniaczy w różnych zestawieniach i proporcjach. W końcu udało się uzyskać materiał spełniający stawiane mu wymagania. Masę wykonano z żywicy epoksydowej Eurostac EP 250 firmy Bresciani, jako wypełniacz zastosowano polimetakrylan metylu (PMM), który przypomina śnieżny puch. Otrzymane odlewy zamocowano na oryginalnej rzeźbie anioła. Finalny efekt można podziwiać poniżej:

Anioł nagrobny z Górzna koło Brodnicy (1902r.), stan po konserwacji.
Ceramiczny anioł nagrobny z Górzna koło Brodnicy (1902 r.), stan po konserwacji i pracach rekonstrukcyjnych brakujących elementów (głowa, ręce, skrzydła, podstawa rzeźby)

Detal:

Ceramiczna figura anioła z Górzna koło Brodnicy, 1902, stan po konserwacji, detal
Ceramiczna figura anioła z Górzna koło Brodnicy, 1902, stan po konserwacji, zbliżenie elementów rekonstruowanych w masie żywicznej.

Na końcu jeszcze powierzchnię rzeźby zabezpieczyłam woskiem mikrokrystalicznym Cosmolloid 80. Mikrowoski ze względu na  mniejszą wielkość cząsteczki i możliwość rozpuszczania ich w węglowodorach alifatycznych i aromatycznych stosowane są głównie do zabezpieczenia powierzchni kamieni i metalu. Nanosi się je na zabezpieczaną powierzchnię przy pomocy czystej szmatki, a następnie nagrzewa kierując strumień gorącego powietrza (do tego celu najlepiej użyć nagrzewnicy) o temperaturze 80°C. Wosk topi się i penetruje głębiej w strukturę, dzięki czemu zabezpiecza obiekt zabytkowy na dłużej. Woski mają to do siebie, że się starzeją, zaliczamy je jednak do materiałów odwracalnych, łatwo dających się wyekstrahować. Zabiegi można zatem (i należy) okresowo powtarzać.